Wielkie litery w polszczyźnie – wskazówki i zasady część 1
Do napisania tego tekstu skłoniła mnie pewna wiadomość, którą dostałam na swój firmowy adres. Była to oczywiście oferta jakiejś usługi, mniejsza o konkrety. Zastanowiło mnie jednak to, że autorzy użyli wielkich liter w nazwach usług, wręcz zalali je nimi. Wyglądało to tak, jakbym czytała tekst w języku angielskim albo niemieckim (każdy rzeczownik zapisuje się w nim wielką literą), a nie polskim. To angielska ortografia zakłada pisownię wielkimi literami każdego wyrazu, który wchodzi w skład jakiejś nazwy własnej czy tytułu. Ale polszczyzna? Chyba nie tędy droga.
Postanowiłam dla samej siebie odkurzyć podstawowe wiadomości o wielkich literach w polszczyźnie. Zaczęłam zgłębiać temat i okazało się, że sprawa nie jest tak prosta, jak mi się początkowo wydawało. Do dawno utrwalonych reguł w styczniu tego roku doszły wszak nowe zasady, wprowadzone przez Radę Języka Polskiego i niektóre z nich dotyczą właśnie używania wielkich liter. Jak to zatem teraz wygląda? Zebrałam wszystko na ten temat, co mi się udało, i oto wyniki. Ponieważ jednak materiału jest bardzo dużo, podzieliłam go na kilka części. Zapraszam do lektury części pierwszej.
Jak właściwie powinniśmy mówić: wielka czy duża litera?
Zanim zaczniemy pastwić się nad zasadami pisowni, parę słów na temat samego nazewnictwa. Jak powinniśmy mówić: wielką czy dużą literą? Tak naprawdę nie ma to większego znaczenia i są zwolennicy każdej z opcji. Jedni opowiadają się za zestawieniem duża–mała, co wydaje się dość naturalne i logiczne. Mówią dodatkowo, że skoro jedna litera jest „wielka”, to ta druga powinna być „malutka”. W sumie, racja. Z kolei prof. Katarzyna Kłosińska w Poradni PWN zaznacza, że być może z perspektywy małego „a” jego większy odpowiednik, czyli „A” jest właśnie wielki! Tak naprawdę obydwie formy są całkowicie poprawne i możecie używać ich jak się Wam żywnie podoba.
I który zwrot jest poprawny?
Ale – mówcie poprawnie, czyli tak:
- Wielką/dużą/małą literą – wariant wzorcowy
- Od wielkiej/dużej/małej litery – wariant akceptowany, a zatem poprawny.
A co ze zwrotem powszechnie używanym: z wielkiej/dużej/małej litery? Cóż, to rusycyzm i przez niektórych językoznawców uważany jest za błędny. Jest powszechny, ale budzi wątpliwości. Odrobina uważności i się człowiek przestawia. Jeśli Wam zależy na poprawności swoich wypowiedzi, sami zaczniecie używać poprawnych wariantów.
Przejdźmy do naszych zasad pisowni wielką literą.
Są one dość umowne, a rządzą nimi cztery kryteria: SKŁADNIOWE, ZNACZENIOWE, GRAFICZNE oraz UCZUCIOWE I GRZECZNOŚCIOWE. I według tych kryteriów uporządkowałam sytuacje, w których wielka litera jest po prostu niezbędna.
Zaczniemy trochę od środka, a przy tym od najobszerniejszej grupy pojęć, przy których przydaje się wielka litera.
Kryterium znaczeniowe
Do tej kategorii należą wszystkie nazwy własne i jest to kategoria niezwykle pojemna. Żeby choć trochę ułatwić poruszanie się w tym gąszczu punktów i wyliczeń, w tej części ograniczę się do wszystkiego, co dotyczy istot żywych, nie tylko ludzi. I tak jest to spora dawka wiedzy, zresztą zobaczcie sami.
Wielką literą piszemy:
- Imiona i nazwiska ludzi. Bez wyjątku. Adam, Ewa, Kowalski, Nowak. Proste.
- Imiona własne zwierząt i drzew (np. dąb Bartek, pies Azor, kotka Pusia).
- Imiona postaci fikcyjnych, czyli bohaterów literackich i filmowych (Koziołek Matołek, Kot w Butach, Mis Uszatek, Piotruś Pan, Smok Wawelski itp.).
- Imiona własne bogów oraz istot mitologicznych (Allach/Allah, Światowid, Odyn, Pegaz, Sfinks, Wisznu itp.), a także nazwy zbiorowe istot mitologicznych, które zazwyczaj występują w liczbie mnogiej (Atlantydy – córki Atlasa, Erynie – greckie boginie zemsty, Mojry – greckie boginie przeznaczenia itp.).
- Przydomki, pseudonimy i przezwiska ludzi, i to zarówno złożone z jednego wyrazu, jak i wielowyrazowe (Krzywousty, Sierotka, Łomiarz, Rudy, Bolesław Prus, Pola Negri, Eryk Widłobrody itp.). Jeśli przydomek zawiera w sobie przyimek, to piszemy go małą literą (Jan bez Ziemi, Jan z Tęczyna, Katarzyna ze Sieny, Franciszek z Asyżu itp.).
- Imiona własne ludzi użyte w znaczeniu przenośnym jako nazwanie ich dzieł. Przykład: Na aukcji sprzedano dwa Kossaki (obrazy). Pożyczyłam od koleżanki najnowszą Sanah (płytę tej artystki). Chociaż kto dzisiaj pożycza sobie płyty?…
- Nazwy mieszkańców części świata (Europejczyk, Azjata, Afrykanin itp.), krajów (Argentyńczyk, Greczynka, Niemiec, Ukrainka, Włoch itp.) oraz hipotetycznych mieszkańców planet (Marsjanin, Wenusjanka).
- Nazwy członków narodów, ras i szczepów (Żyd, Papuas, Słowianin itp.).
- Nazwy mieszkańców terenów geograficznych: regionów, krain, prowincji (Bawarczyk, Kaszubka, Pomorzanin, Ślązaczka, Wołynianin itp.), a od 1.01.2026 r. również miast i ich osiedli, wsi i przyczółków (Gdynianka, Krakowianin, Mokotowianin, Wolanin, czyli mieszkaniec dzielnicy Wola, Brodniczanin itp.).
- Nazwy dynastii (Piastowie, Burbonowie, Kapetyngowie, Jagiellonowie).
Ostatnie zmiany zasad
Jak widać imiona i nazwiska, i to nie tylko osób żyjących współcześnie, ale i postaci historycznych czy legendarnych, piszemy w ten sam sposób. To chyba najłatwiejsza grupa „wielkoliterowa” i nie sądzę, by komukolwiek pisownia w obrębie tej kategorii komukolwiek sprawiała problem. No chyba że ktoś chciałby komuś umniejszyć lub zademonstrować swój nieco pogardliwy stosunek do kogoś. Co zresztą jest dopuszczalne w przypadku pisowni takich określeń jak angol/Angol, kitajec/Kitajec, makaroniarz/Makaroniarz itp., które w pejoratywny sposób wyrażają się o niektórych nacjach. Tu akurat piszący mają wybór – zgodnie z wprowadzonymi przez Radę Języka Polskiego ostatnio zmianami w ortografii polskiej. Można te nieoficjalne nazwy etniczne zapisywać małymi lub wielkimi literami w zależności od własnych intencji. Pamiętajcie tylko, by zachować w tej materii konsekwencję i trzymać się jednej formy zapisu
I tu się na moment zatrzymam, bo mnie samej wydaje się, że moja wyliczanka dopiero się zaczęła, a już ciągnie się bez końca. Zrobimy więc chwilę przerwy, a w kolejnym wpisie przeczytacie o pisowni nazw geograficznych i wszelkich miejsc w przestrzeni publicznej. Brzmi może nieco nudno, ale warto zerknąć, bo i tu można znaleźć niespodzianki, na które w codziennej gonitwie nie zawsze zwraca się uwagę. Chyba że jest się geografem lub geografką…
Dziękuję za Waszą uwagę i do następnego razu!
Kategorie artykułów, które mogą Cię zainteresować :