Co warto przekazać redaktorowi przed wysłaniem książki?

czyli słów kilka o tym, jak korektorzy napsuli krwi J.R.R. Tolkienowi

Jak ważne jest porozumienie między twórcą tekstu a jego redaktorem

Kiedy myślę o sensie pracy redaktorów i korektorów, często przypominają mi się zasłyszane i przeczytane opowieści o pisarzach i pisarkach i ich rozmaitych doświadczeniach. Na przykład J.R.R. Tolkien, kiedy napisał „Władcę Pierścieni”, przez długi czas toczył boje o słówka ze swoimi redaktorami. Był znakomitym lingwistą: biegle władał 26 językami, a niektóre — jak sam przyznawał — opanował tylko w pewnym stopniu (tu chyba mieścił się też język polski). W stworzonym przez siebie świecie osadził kilka własnych języków. Tworzył je w oparciu o własne reguły gramatyczne i własną etymologię, nie zaczerpniętą z istniejących języków.

I tak w tłumaczeniu polskim Maria Skibniewska rzeczownik „elf” w mianowniku liczby mnogiej tłumaczyła jako „elfowie”, używając tym samym formy, która nie figurowała w żadnym słowniku. Tłumaczka używała jej zamiast formy „elfy”; pisała więc „oni”, nie „one”. Skibniewska naśladowała tu decyzję autora, który używał „niepoprawnej” formy liczby mnogiej „elves” (zamiast „elfs”) i właśnie o to toczył zażarte boje ze skrupulatną korektą. Tolkien pragnął w ten sposób odświeżyć sens tego słowa, które — jak sam o tym napisał: „…z biegiem czasu skarlało i dziś kojarzy się raczej z fantastycznymi duszkami”. W polskim przekładzie forma „elfy” pozostała tylko w kilku miejscach jako zbiorowe określenie ludu lub szczepu (np. Elfy Szare i Elfy Leśne — ale już: Elfowie Wysokiego Rodu). Podobnie rzecz się miała z formą „dwarves”„dwarfs”. Tolkien zasadniczo nie wymyślił całkowicie tych form, a użył dawnych form, tych o szlachetniejszych skojarzeniach.

Pisarz nie chciał, by istoty zamieszkujące Śródziemie kojarzyły się z małymi, zabawnymi i włochatymi stworzonkami, które psocą w domach i podróżują ze świętym Mikołajem. A przed wydaniem powieści redaktorzy poprawiali te dwa słówka do znudzenia, upierając się przy swoich wersjach „elfs”„dwarfs”. Tolkien odbijał do nich piłeczkę z argumentami lingwisty, a oni swoje…

A wystarczyło na wstępie dać redaktorom wyraźne wskazówki: te słowa mają zostać w takiej formie, i kropka.

Ten przydługi wstęp prowadzi do konkretnego wniosku.

Autorze/autorko, zanim nawiążesz współpracę z redaktorem/redaktorką i korektorem/korektorką, przygotuj dla nich w miarę dokładne wskazówki do Twojego tekstu. Napisz, choćby w punktach:

1. O czym jest Twoja powieść?

Wystarczy krótki opis fabuły (3–5 zdań). Możesz napisać zwięzłą notatkę, jak opis na okładkę albo tak, jakbyś chciał/chciała pokrótce opowiedzieć swojej najlepszej przyjaciółce (albo najlepszemu przyjacielowi), o czym opowiada Twoja książka. Niech redaktor/redaktorka ma ogólną orientację w tematyce tekstu i wie, z czym będzie pracować.

Jeśli Twoja opowieść jest częścią jakiegoś cyklu, zaznacz to w swoich notatkach. Inaczej się czyta zamkniętą historię niż tylko jej fragment.

2. Komu Twoja powieść przypadnie do gustu?

Dla kogo piszesz? Kim są Twoi czytelnicy, w jakim są wieku i co warto o nich wiedzieć? To wręcz oczywiste, bo książki różnią się od siebie w zależności od odbiorcy. A niektórzy ludzie słowa (czytaj: pracujący z tekstami) specjalizują się w redakcji np. książek dla dzieci i ich doświadczenie pozwala im doskonale poruszać się w takiej skomplikowanej materii. 

Pomyśl i napisz, jakie emocje chcesz wywołać. Czy ma być lekko, łatwo i przyjemnie czy raczej głęboko i refleksyjnie? Dlaczego to ważne? Podczas redakcji i na takie rzeczy zwracamy uwagę (mam tu na myśli nas, redaktorów), a Twoje wskazówki po prostu ułatwią nam pracę i unikniesz wielu niepotrzebnych pytań.

3. Główne założenia fabularne

Zbierz podstawowe informacje, tak jak kiedyś na lekcjach języka polskiego przy omawianiu lektury:

  • Kim jest bohater/są bohaterowie?
  • Gdzie i kiedy dzieje się akcja?
  • Co jest głównym motywem opowieści?
  • Jeśli chcesz, wskaż najważniejsze osoby i zwroty akcji, na których dopracowaniu najbardziej Ci zależy.

4. Na jakim etapie tworzenia jesteś?

Czy Twoja opowieść jest ukończona, czy nadal powstaje? Czy masz wszystko zaplanowane i przemyślane od A do Z? A może pojawiają się u Ciebie jakieś wątpliwości co do fabuły albo postaci? Napisz o tym.

Czy tekst, który wysyłasz, jest w swojej pierwszej wersji, czy może po autorskiej lub jakiejkolwiek redakcji? To bardzo ważne, bo wpływa w dużej mierze na zakres pracy (a w związku tym wycenę) redaktora/redaktorki.

5. Zakres pracy redaktora, czyli czego tak naprawdę oczekujesz?

Tylko nie pisz, że wystarczy sprawdzić literówki i poprawić przecinki. Tego nie wykona żaden szanujący się redaktor, prawdopodobnie nawet nie przyjmie takiego zlecenia. Prawdziwa redakcja to coś znacznie więcej niż zwykła autokorekta (która zresztą może się mylić). O tym, czym zajmuje się redaktor podczas pracy z tekstem, przeczytasz w innym wpisie (niebawem pojawi się tu odpowiedni link). Wysyłając swoje dzieło wspomnij jednak, na czym najbardziej Ci zależy i co Twoim zdaniem wymaga największej uwagi: czy tylko warstwa językowa, czy kwestie merytoryczne i cała struktura opowieści. Dobry specjalista i tak wszystkiemu się przyjrzy, ale możesz go (lub ją) odpowiednio pokierować.

6. Co Cię martwi w tekście?

Autor wie najlepiej, co może „zgrzytać”. Warto się tym podzielić. Na przykład:

  • „Nie wiem, czy dialogi nie są zbyt sztuczne”
  • „Obawiam się, że tempo siada w środku”
  • „Nie jestem pewien zakończenia — czy nie jest za szybkie?”

Wprawdzie takie szczegóły podchodzą pod beta reading, ale… Jestem pewna, że jeśli otwarcie wspomnisz o takich swoich wątpliwościach na początku, nie powinno być problemu z uzyskaniem wsparcia podczas redakcji. Osobiście miałam raz taką współpracę, w której odesłałam tekst z poprawkami językowymi i sporą ilością uwag do samej fabuły, charakteru postaci i relacji między nimi. Ale autorka sama mnie o to poprosiła i była wdzięczna za wszystko, co otrzymała. To nie była krytyka, więc nie obawiaj się, że Ciebie to spotka. Nastaw się raczej na dobre rady i wskazówki od kogoś, kto już niejedną książkę w życiu przeczytał i wyczucie literackie ma po prostu w sobie…

7. Konspekt lub plan powieści (jeśli masz)

Taki konspekt nie jest obowiązkowy, ale bardzo się przydaje: pomaga redaktorowi śledzić logikę i strukturę fabularną. Może być bardzo prosty, wystarczy lista scen lub rozdziałów z jednym zdaniem streszczenia.

8. Dodatkowe uwagi i informacje

Czy jakieś fragmenty są inspirowane faktami? Jeśli tak, to warto o tym wspomnieć. Redaktorzy lubią wiedzieć, czy muszą zarezerwować więcej czasu na sprawdzanie dodatkowych szczegółów, takich jak daty, miejsca, dystans w przestrzeni lub czasie itp. Nikt nie jest nieomylny i autorzy długo pracujący nad swoimi tekstami mogą nie zauważyć drobnych nieścisłości, które wprowadzają do swych tekstów zazwyczaj zupełnie nieświadomie. Nie ma w tym absolutnie nic złego, nie jest to również jakikolwiek wyrzut. To nasza ludzka natura, czasem górę biorące zmęczenie, przeoczenie… Każdy redaktor i tak zwraca uwagę na wszelkie drobiazgi, ale inaczej pracuje się z tekstem historycznym, inaczej z fantastyką, nieprawdaż?

Napisz też, jeśli zależy ci na jakiejś konkretnej konwencji (np. piszesz w stylu gotyckim albo noir) albo że uwielbiasz oszczędny, wręcz reporterski styl narracji (jak u Hemingwaya albo Arturo Pereza Revertego). Redaktor wychwyci zbędne ozdobniki i to, co nie będzie pasowało do Twojego pomysłu.

Przy okazji możesz zastrzec, że pewne elementy Twojej książki są nie do ruszenia. Może masz w niej szczególne nazwy własne i ich specyficzną odmianę? Informacja o tym, przekazana redaktorowi/redaktorce na początku pracy, oszczędzi Ci pisarskich frustracji (przypadek Tolkiena i jego elfowie, krasnoludowie, orkowie).

9. Format pliku

To już szczegóły techniczne, ale równie ważne. Daj zatem znać redaktorowi/redaktorce, czy Twój tekst powstawał w Wordzie, w Dokumentach Google’a czy może w LibreOffice. Niby wszystkie te programy to edytory tekstów, ale różnią się trochę między sobą (zwłaszcza Google Docs) i ta informacja jest bardzo przydatna, gdy rozpoczyna się pracę z tekstem.

To, jak wygląda nanoszenie poprawek i współpraca na linii autor — redaktor, omówię w oddzielnym wpisie, który pojawi się niebawem (tu wstawię odpowiedni link).

10. Uwagi końcowe, nie mniej ważne

To już subtelny dodatek, ale w zależności od tego, jaką osobą jesteś i jaką formę kontaktu wolisz, możesz określić, jaki sposób pracy najbardziej Ci odpowiada. Mam tu na myśli nie tylko to, jak będziecie się do siebie zwracać (per pan/pani czy może na ty), chociaż takie ustalenia bardzo ułatwiają współpracę. Warto też napisać wprost, czy chcesz, żeby redaktor „nie owijał w bawełnę”, czy może wolisz subtelniejsze podejście do uwag. Jeśli zależy Ci, by przy okazji redakcji Twojego tekstu dowiedzieć się jak najwięcej, nie broń się przed wskazówkami i poproś o jak najwięcej komentarzy, które pokażą Ci, co możesz zmienić w swoim sposobie pisania.

Podsumowując, przygotuj się solidnie na współpracę z redaktorem/redaktorką. Nie żałuj czasu na zebranie w jednym miejscu tych paru informacji, które naprawdę usprawnią Waszą współpracę. Wiem, mój wpis jest długi i nie zachęca do wydruku, dlatego mam dla Ciebie małą nagrodę za doczytanie do tego miejsca. Kliknij ten link: umieściłam pod nim skrót tego artykułu w postaci PDF-a. Znajdziesz w nim praktyczną listę najważniejszych informacji, za które — przesłane jeszcze przed tekstem — każdy redaktor i każda redaktorka będzie Ci bardzo wdzięczny/wdzięczna, a Wasza współpraca z pewnością świetnie się ułoży.

Trzymam kciuki😉 I zapraszam do strefy wyrazu.

Serdeczności

Masz pytania?
Chcesz porozmawiać o współpracy?

Skontaktuj się ze mną